Blog:Edzyk Medzyk

Z Skauting.pl

Idź dalej

Stare Dobre Małżeństwo

Czy wszystko już dla mnie stracone, skończone
Wróżbiarzu, co czytasz z obłoków jak z ksiąg
Spójrz i przeczytaj, co pisze tam o mnie
Weź przebij, weź odsłoń mi nieco ten gąszcz
Prawdziwy to gąszcz, kłębi gęściej się wciąż
Niewiele tam widzi proroczy mój wzrok
Krzyżują się drogi i gmatwa się czas
Co było i co jest i co stanie się
Straszliwy to gąszcz, kłębi gęściej się wciąż
Kurzawa szaleje, dzień zbłądził i noc
Gdzieś gna tabun koni i pali się las
I dym się unosi, wciąż więcej go jest
Nie widzę już nic, nic a nic, biało mi
Idź dalej niezłomnie, a mnie zostaw sny
Nic nie jest stracone, skończone tez nie
Gdy droga przed tobą, a sam jesteś w tle


Polecimy teraz trochę stylem pisania Stachury:

Czasami chciało się powiedzieć, co się naprawdę czuje, wykrzyczeć chciało się w twarz to co zawsze się chciało wykrzyczeć, nie to, że się bało, wcale tylko coś nie pozwalało, może honor, może jakieś przeczucie, może też się chciało wziąć go za rękę i jak za starych dobrych czasów pójść z nim do parku, wyznać, że się nadal tęskni i nadal się jeszcze coś czuje, usiąść obok, tak bardzo się chciało, lecz się czekało o jeden dzień za długo, ale się nie przegapiło swojej szansy na szczęście i się wreszcie zrozumiało, że to nie było to na co się tak naprawdę czekało, się w końcu odeszło ze smutkiem, ale z perspektywy się teraz patrzy i się wie, że się dobrze wybrało, raz na zawsze się zdecydowało za nas oboje i się teraz jest szczęśliwym człowiekiem u innego boku...

Się nie tęskni, się nie patrzy w przeszłość, się jest tu i teraz i się właśnie tu i teraz tworzy przyszłość, się zapomina, może się nie jest nadal zadowolonym z obecnego stanu rzeczy, ale się jest sobą i się wie, że nie trzeba już niczego udawać, się ufa nadal dobrym duszom, bo się swoją do takich nadal zalicza... I się uśmiecha, bo się wie, że przyjaciele nie zdradzą, tak jak niektórzy (pseudo przyjaciele) i się przesyła niekłamane pozdrowienia dla MGP tu i teraz, bo się ufa nadal Gwiazdom tak jak one nam ufają...

„Często myślałem wówczas, że gdyby zmuszono mnie do życia w pniu uschniętego drzewa, gdzie jedynym moim zajęciem byłoby oglądanie barwy nieba ponad moją głową, z czasem przyzwyczaiłbym się i do tego. Czekałbym na przelot ptaków lub zderzanie się chmur, tak jak tutaj czekałem na dziwaczne krawaty mojego obrońcy lub jak dawniej, w tamtym świecie, cierpliwie wyczekiwałem soboty, by obejmować ciało Marii.”
Albert Camus, Obcy

Z pamiętnika Młodej Obozowiczki – Wpis 4:

Melduję posłusznie, że dzisiejsza noc niby się skubana zapowiadała spokojna, a tu masz babo placek! Ni stąd ni zowąd przyszedł do Nas ok. 24 pijak (też se znalazł towarzystwo).

Nasze szefostwo (KRAAL) obudziło wszystkie zastępy i kazał się stawić u siebie w obozowisku. Szczerze mówiąc byłam tak zaspana, że dla mnie to mogło nas 10 pijaków podchodzić i tak bym spała :) Nawet to samo powiedziałam dziewczynom jak mnie zbudziły z słodkiego snu, ale im „góra” kazała, więc poszłam.

Pijak fakt, był, ale się zmył, a nam kazano spać w 9 w 5 osobowym namiocie. Wyglądałyśmy jak sardynki w puszce i tak się czułyśmy.. Eh, czuję wszystkie kostki... :(

Ale był wcześniej jeden milutki akcencik – mecz siatkarski (oczywiście wygrałyśmy) i Konkurs Piosenki Żołnierskiej.